My name is Ben, Ben Nevis: Dzień 8

Ostatni dzień włóczęgi to znakomite widoki, mała niespodzianka od firmy transportującej nasze plecaki i…. mrówki, a w zasadzie jedna mrówka w gaciach. O widokach wypisałem wystarczająco dużo ochów i achów. O mrówce w gaciach nie wypada opowiadać,  pozostaje więc niewiele do opisania. Niespodzianka Zakup śpiwora rozwiązuje największy problem wyprawy. Agata nie zamarza w nocy. Do […]

Nie taki diabeł straszny: Dzień 7

Glencoe mówi dzień dobry zimnym wiatrem i niską temperaturą. Wygrzebuję się z namiotu jako pierwszy. Reszta jeszcze śpi. Chłonę atmosferę i klimat. Jest rześko i niska temperatura daje we znaki. Mamy lipiec, a tu grubo poniżej 10 stopni.  Gdyby nie widoki uciekałbym jak najdalej stąd. Highlandy są bajeczne. Można siedzieć i gapić się na krajobraz […]

Tu byłem – J. Bond: Dzień 6

Budzi mnie deszcz. Lubię jak pada pod warunkiem, że nie śpię w namiocie i nie szwendam się po górach. Nic w przyrodzie nie ginie. Miało padać wczoraj, pada dziś. Wychodzę, a w zasadzie to wyczołguję się z namiotu obolały jak co dzień od tygodnia. Zaczynamy szósty dzień wędrówki. Jesteśmy coraz bliżej celu. Przed nami największe […]

Jak Rob Roy: Dzień 5

Rozpinam namiot. Jest prawie dziewiąta rano. Słońce pięknie świeci, chmury suną leniwie po niebie. Prognoza pogody zapowiada deszcz przez prawie cały dzień. Nie wiem czy te chmury to cumulusy, nimbostratusy czy może obłoki srebrzyste. Nie znam się na chmurach, ale coś mi w tej prognozie nie gra. Niemniej jednak jesteśmy w górach… a w górach […]

Modyfikacje: Dzień 4

Budzimy się rano. Słońce grzeje, po midgesach nie ma śladu. Cudowny poranek rekompensuje trudy wczorajszego dnia. Jednak wszyscy wiemy, że potrzebujemy odpoczynku. Srał pies oryginalny plan. Zresztą albo działamy zgodnie z planem albo jest przygoda z nutką niepewności. To drugie jest bardziej kuszące… i okazuje się właściwym rozwiązaniem na West Highland Way. Promem na drugi […]

Zadupia w sercu niczego: Dzień 3

Rano wieje tak samo. Patrzę jednak z optymizmem na życie. Mówię sobie że nie jest zimo tylko rześko. Uciekamy jak najdalej od jeziora na śniadanie. Szkocka owsianka smakuje wyśmienicie. Spędzamy kilka minut na plaży i ruszamy w dalszą drogę na West Highland Way. Nic nie zapowiada, że będzie to najtrudniejszy etap wędrówki. Do Rowerderran Mamy […]

Nie jest zimo, jest rześko: Dzień 2

Mówią, że w pewnym wieku jak wstajesz rano i nic cię nie boli to znaczy, że nie żyjesz. O poranku drugiego dnia wyprawy naprawdę czuję, że żyję. Czuje to każdą częścią mojego ciała. Moje plecy, ramiona i nogi wręcz wrzeszczą w niebogłosy informując, że jeszcze nie umarłem. Drymen Po wczorajszym deszczu nie ma śladu. Zapowiada […]

West Highland Way

Plan jest ambitny: Dzień 1

Plan jest ambitny. Pierwszego dnia na West Highland Way chcemy dotrzeć na pole namiotowe Cashel znajdujące się nad jeziorem Loch Lomond. Do przejścia mamy około 35 kilometrów. Teren jest w miarę płaski, dzień długi, my nieźle przygotowani więc wydaje się to być realne. Niestety rzeczywistość boli i okazuje się, że przekombinowałem. Milngavie West Highland Way […]