Jak Rob Roy: Dzień 5

Rozpinam namiot. Jest prawie dziewiąta rano. Słońce pięknie świeci, chmury suną leniwie po niebie. Prognoza pogody zapowiada deszcz przez prawie cały dzień. Nie wiem czy te chmury to cumulusy, nimbostratusy czy może obłoki srebrzyste. Nie znam się na chmurach, ale coś mi w tej prognozie nie gra. Niemniej jednak jesteśmy w górach… a w górach jak to w górach. Pogoda jak kobieta bywa zmienna.

Grampiany

Szlak od Tyndrum do Inveroran pomimo, że jesteśmy w górach, biegnie w zasadzie po płaskim. Po lewej i prawej stronie otaczają nas góry. Po prawej wyrastają dwa monumentalne porośnięte trawą pagóry. Zielone i strome robią niesamowite wrażenie. Pierwszy to Bein Odhar, drugi to dostojny Bein Bhaeg. Opisywany jako jeden z bardziej znanych widoków w Grampianach.

Tuż za Tyndrum

Szczyty obu giną w chmurach, które wisząc nisko dodając im uroku. Włażenie na munrosy to dziwna sprawa. Brniesz w trawie po kolana, która dodatkowo owija się wokół nóg co strasznie wkurza i utrudnia poruszanie. Co jakiś czas wpadasz po kostki w błoto, którego w gęstej trawie nijak nie można zlokalizować. Kępy trawy są duże przez co teren straszliwie nierówny. Tylko z daleka sprawia wrażenie płaskiego. Nie ma tam w zasadzie znaczonych szlaków na szczyty, nie ma nawet wydeptanych ścieżek (przynajmniej ja żadnej nie widziałem), a Brytole i tak na nie włażą. Oczywiście nie wszyscy, tylko tzw. zdobywcy munrosów. Są tacy, którzy potrafią zaliczyć trzy szczyty jednego dnia.

Jest ciepło, ale cholernie wietrznie. Mam wrażenie jakby popsuł się mój wewnętrzny termostat. Temperatura skacze to w górę to w dół zmuszając mnie co kilkanaście minut do zmiany ubrania. Zakładam więc i ściągam polar na zmianę z wiatrówką licząc, że tym razem poczuję komfort termiczny. Tak jakbym nie mógł się zdecydować czy jest mi za zimno, czy za gorąco.

Szlak do Bridge of Orchy biegnie starą drogą wojskową, których sieć została wybudowana w XVIII w po powstaniu jakobickim. Z Tyndrum do Bridge of Orchy mamy siedem mil, które mijają bardzo szybko. Mijamy stację kolejową i w okolicach 14:00 docieramy do Bridge of Orchy.

Brigde Of Orchy

Hotel w Bridge Of Orchy pomalowany jest na biało jak spora część wytworów architektury w tych okolicach.  Biała fasada, mając zieleń w tle odróżnia się od otoczenia i robi niesamowite wrażenie. Zamierzaliśmy coś wrąbać w hotelowej restauracji jednak zmieniamy zdanie. Za hotelem jest świetna miejscówka. Przez godzinę wylegujemy się na trawie tuż obok mostu tworzącego nazwę tego miejsca. Gdybym miał wolne 2000 zł spędziłbym w tym hotelu noc. Niestety, nie mamy tyle, a i plan jest inny. Strzelamy foto na moście i pędzimy do Inveroran gdzie czeka na nas kawał łąki nad potokiem tuż obok innego mostu.
Inveroran.

Bridge of Orchy

Mam Carrigh i Loch Tulla

Zostały nam trzy mile do mety. Ostatni odcinek serwuje niesamowite widoki. Ze wzgórza Mam Carraigh w każdą stronę po horyzont widać góry. Na północy jest jezioro Loch Tulla, które wraz z i wpływające do niego rzekami tworzy obraz wart zapamiętania.

Mam Carraigh

Żadna strzelona rzesze mnie fotka nie oddaje klimatu tego miejsca. Jak okiem sięgnąć widać zielone przestrzenie, góry i w zasadzie zero cywilizacji. Po przeciwnej stronie jeziora jest jakiś hotel. Cel naszej wędrówki chowa się przed nami skutecznie. Dopiero po niecałej godzinie kiedy już jesteśmy bardzo blisko orientujemy się, że to koniec na dziś.

Inveroran

Hotelik jest niewielki. Całe Inveroran to ten hotel z pubem i jeden dom. Kilka kilometrów dalej Lokalizujemy szopę z plecakami i idziemy na kawał łąki przy moście, która w tym miejscu robi za pole namiotowe. Dla mnie jak na razie jest to the best spot ever. Kamienny most nazwany mostem zwycięstwa (Victoria Bridge), potok, Grampiany po horyzont i totalna nirvana. Korzystam z okazji, że nikt poza nami nie robił jeszcze namiotu po tej stronie mostu biorę kąpiel w potoku.

Woda jest płytka i zimna, ale wrażenia są niesamowicie przyjemne. Wracamy posiedzieć trochę w pubie i przejrzeć mapę na kolejne etapy przed snem. To był dobry dzień.

Podróże kształcą czyli pro-tips z dnia piątego.

  1. Sprawdź dostępność żarcia na szlaku i zrób zakupy.
  2. Woda w potoku wcale nie jest zimna jeżeli szybko się ruszasz.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *