Modyfikacje: Dzień 4

Budzimy się rano. Słońce grzeje, po midgesach nie ma śladu. Cudowny poranek rekompensuje trudy wczorajszego dnia. Jednak wszyscy wiemy, że potrzebujemy odpoczynku. Srał pies oryginalny plan. Zresztą albo działamy zgodnie z planem albo jest przygoda z nutką niepewności. To drugie jest bardziej kuszące… i okazuje się właściwym rozwiązaniem na West Highland Way.

Promem na drugi brzeg

W Inversnaid jest przystań promowa. Zamiast więc podążać dalej po West Highland Way  do Crianlarich płyniemy promem do Tarbet. Wybierając Tarbet zrobimy mały krok w tył, jednak nie mamy pewności czy w Inveruglas znajdującym się dokładnie po drugiej stronie jeziora złapiemy autobus, który dowiezie nas do Tyndrum, w którym chcemy spędzić drugą część dnia i odpocząć porządnie przed dalszym marszem.  Podróż promem okazuje się być wycieczka krajoznawcza z przewodnikiem trwająca około 1,5 godziny. Podczas rejsu słuchamy historii o Rob Royu i dzieciach mgły oraz o Sir Hugh Munro, który pierwszy skatalogował szkockie szczyty mające 3000 stóp, które nazywane są Munrosami.

Chillout na promie do Tyndrum

W Tarbet o rzut kamieniem od przystani, tuż pod zacnie prezentującym się hotelem jest przystanek Citylink. Pamiętaj, że przy ruchu lewostronnym trzeba stanąć po drugiej stronie drogi. Inaczej pojedziesz w przeciwnym kierunku.

To już pomylić się nie można?

Zaliczam wtopę kupując bilety. Zamiast do Tyndrum kupuję bilety do Crianlarich, który miał być naszym celem na dziś. Dociera to do mnie już po wyjściu z autobusu. Nie chce nam się czekać na kolejny autobus. Nie ma gdzie się spieszyć. Są wakacje i nic nas nie goni. Idziemy na zakupy. Jemy coś przy sklepie i idziemy zobaczyć jak wyglądają połączenia kolejowe koleją z Tyndrum.

Lunch w Crianlarich

Głupi to ma szczęście. Czekamy zaledwie kilkanaście minut i łapiemy pociąg do Tyndrum. Tym samym jednego dnia wykorzystujemy trzy środki transportu. Tyndrum ma dwie stacje. Dolną i górną. Dla nas nie ma znaczenia, na którą dotrzemy bo pole namiotowe, na którym zamierzamy się zatrzymać jest dokładnie w połowie drogi. Pozostaje nam jedna mila do przejścia.

Pine trees

Pole namiotowe znowu miło zaskakuje. Mamy pół dnia do zagospodarowania lenistwem. Na miejscu dostępna jest pralnia. Robimy więc pranie. Kręcimy się bez celu podziwiając widoki.

Tyndrum

Decydujemy się też na serwis travel light. Koszt niewielki, a przyjemność z wędrowania na lekko przeogromna. Wiedziałem o możliwości skorzystania z usługi przewozu plecaków wcześniej, ale wydawało mi się to zbędne. No bo co, Ja nie dam rady? Po trzech dniach marszu wszyscy mieliśmy trochę dość. Ja najbardziej. Wielkim zaskoczeniem było to, że w danym miejscu, na polu namiotowy, w pubie czy w sklepie płacisz 7 £ za sztukę bagażu, przyczepiasz do plecaka kwit bagażowy zawierający informacje gdzie chcesz odebrać plecak wieczorem, zostawiasz go w wyznaczonym miejscu i cześć.  Czasem jest to wiata za sklepem, czasem szopa lub przyczepa. Generalnie miejsca osłonięte od deszczu ale ogólnodostępne. Każdego przedpołudnia podjeżdża furgonetka, zabiera plecaki i dostarcza gdzie trzeba. Twoim zadaniem jest dotrzeć na miejsce i wypytać autochtonów gdzie są twoje klamoty. I one tam są. Na początku patrzę na to ze zdziwieniem. Chociaż nie. Na początku patrzę podejrzliwie. No bo jak to? A jak ktoś mi ten plecak podpieprzy? Albo jak się pomylą i pojedzie gdzieś indziej? I co ja wtedy zrobię? Przez kolejne kilka dni nie mogę wyjść z podziwu. W Polsce by to nie przeszło. Pomyśl czy zostawiłbyś plecak gdziekolwiek bez nadzoru?  Toż to przecież na pewno ktoś sprytny przygarnąłby ten plecak. A gdyby tak codziennie w danym miejscu leżała kupa plecaków?

Pomiędzy  Tyndrum do Kinlochleven mamy dwa noclegi. Jeden w Inveroran, drugi w Kings House. Obie miejscówki znajdują się na zadupiu w środku niczego. Oznacza to, że przez najbliższe trzy dni nie będzie szans na uzupełnienie zapasów. W Tyndrum koniecznie trzeba zrobić zakupy. Kupujemy worek żarcia i ruszamy w dalsza drogę już na lekko czyli z małymi plecakami.

Podróże kształcą czyli pro-tips z dnia czwartego.

  1. Zapamiętaj nazwę miejscowości, do której chcesz się dostać.
  2. Nie udawaj twardziela i korzystaj z udogodnień.
  3. Nie trzymaj się planu za wszelką cenę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *